środa, 5 sierpnia 2015

Małe zmiany na Naszej Starości


Witam Was serdecznie,
 a w szczególności nowo przybyłe duszyczki.
Wspominałam ostatnio o małej metamorfozie kuchennego stołu
czyli zmalowałam co nieco,
a tak dokładnie to blat stołu.
Dodam, że w kolejce
czeka stary kredens
Moje mebelki doczekały się wakacji:)
Tak więc wyszlifowałam do surowego drewna. I stwierdzam, że nie wymagało   to  zbyt wielkiego wysiłku, ponieważ stół /seria Denver/miał delikatną powłokę  farby, a i  duża powierzchnia to prawie przyjemna praca:)
Szlifierka spisała się rewelacyjnie -
jeden z  imieninowych prezentów
tak, tak zażyczyłam sobie od męża i mam już na stanie moje i tylko moje...
szlifierkę
i
opalarkę do usuwania farby
Ale żeby nie było, w tym roku były perfumy:))

* * *

W zamyśle był blat bielony i w tym celu
wykorzystałam pastę do wybielania drewna
 / sprawdzona i była na stanie/,
ale nie obyło się bez małych kłopotów.
Stół czyszczony był  na  powietrzu i 
przystępując do bielenia nie uwzględniłam wysokiej wówczas temp. było ok. 27 stopni.
Nie zdążyłam dobrze nałożyć pasty, a ta schła
 w zawrotnym tempie i tu nie lada wyczyn,
aby zdążyć zebrać jej nadmiar  i wetrzeć w drewno
Kręciłam nosem bo efekt nie mój:(
Powstały brzydkie plamy.
Cóż, nie czekając, aż wyschnie
 całą powierzchnię potraktowałam gąbką
zmoczoną wodą.
Pasta na bazie rozpuszczalnika i nie miałam pewności co do usunięcia niepożądanego efektu właśnie wodą ale...
 Udało się!!!
Kolejne podejście odbyło się już w warunkach domowych.
I jest tak, jak chciałam.
Piękny rysunek drewna:)
Na koniec  oczywiście lakier.
Nałożyłam 4 warstwy lakieru matowego.




Podczas wcierania wykorzystałam pakuły


A tak prezentuje się obecnie







Kolejne wyzwanie to półki...
Niebieska od znajomych,
a druga mimo, że kornik "zrobił swoje",
to szczególna - pamiątka po babci.
Wisiała w domu rodzinnym mojego taty,
 Kiedy przywiozłam ją do domu, jeszcze tego samego dnia szybko wzięłam się za opalarkę, ciekawość mnie zżerała jakie niemieckie napisy kryją się pod olejną farbą..
Oczywiście będzie ....
Tuch.....ale w jakiej kolejności
i  zabawa jak z jajkiem niespodzianką:)))

Moje nowe doświadczenie PIASKOWANIE
Obie półki poszły pod ciśnienie i powiem,
że mam mieszane uczucia...
na pewno farba usunięta do zera,
ale słoje drewna dominują  znacznie
nad warstwą "miękką"
Tym samym muszę zjechać szlifierką, aby uzyskać
gładką powierzchnię.
No i szkoda drewna:(
 Przy  konkretnych meblach można bawić się w piaskowanie,ale przy takich drobnych niekoniecznie.
Wiem na pewno,że drugi raz tego nie powtórzę.
Natomiast piaskowanie sprawdza się przy żeliwie.
Okna do stajni czyszczone były właśnie tą metodą
 i tu szczerze polecam!



Na pewno podzielę się z Wami efektem końcowym, ze względu  na niesprzyjające warunki pogodowe wstrzymałam się z malowaniem.

* * *

A pro po malowania zadziało się już trochę w domu. Otóż nasz osiemnastolatek przeszedł chrzest w tej kwestii i samodzielnie  pomalował swój pokój. Niestety nie obeszło się bez szpachlowania pęknięć i małych ubytków,ale po instrukcjach taty i wujka, i z tym sobie poradził:)
I ja pilnie się przyglądałam - mój cel to malowanie pozostałych pomieszczeń, aż się boję:)))

Mój minimalista na pytanie o wybór koloru oznajmił,że chce pozostać przy soczystej zieleni.Kompromis udało się osiągnąć
( czyt. matka postawiła na swoim:)))
Zmiana mebli czy ustawienie nie wchodziło w rachubę. Tak jest mu dobrze i nie widzi potrzeby.
 To w końcu Jego pokój.







I jak z wyborem kolorów?


Ronaldo  pszeszedł  do lamusa
wraz z  intensywną zielenią


Jestem dumna z mojego Kamila, spisał się na medal :)

* * *

Ostatnio pokazywałam Wam skrawki rozpoczęcia budowy tarasu.Dziś mogę rzec - TARAS JUŻ JEST, ale wymaga kosmetycznych wykończeń.
I cieszę się bardzo, że już możemy z niego korzystać:)))
Oczywiście od A do Z własnoręcznie wykonane przez mojego Michała.
 Kochany i bardzo pracowity człowiek.
Już pytał jakie plany mam na przyszły rok,
oczywiście mowa o pracy przy Naszej Starości:)



Drewno modrzewiowe zabezpieczone lazurą
w kolorze pinia / modrzew


Deski  ryflowane koniecznie




Jeszcze schodki do ogrodu 
no i moja kolej na 
obsadzenie tarasu
roślinami.
 BALUSTRAD BRAK I TAK ZOSTANIE


Niedzielne śniadanie na tarasie,
ech....czego chcieć więcej


Nasze koty chętnie nam towarzyszą i tu:)



W temacie zmian  na Naszej Starości
powstaje mały pomost nad stawem.



A tymczasem w Szczerym Polu
czas prac polowych.Pogoda dopisuje,
tak więc korzystamy
Co uchwyciłam ostatnio:)





* * *

No i nie omieszkam się pochwalić jakie cuda
uszyła mi Dorotka
 z bloga  Nutka Nostalgii
To mega zdolna osóbka, tak więc szczerze zachęcam i polecam. Zobaczcie sami...


W takich okolicznościach odebrałam przesyłkę Dorotko, pod lipą :)
 Jeszcze raz wielkie dzięki kochana za
niespodziankowe serduszka.



Bez kwiatów się nie obędzie:)




Mam pytanie  o Wasze sposoby
na ususzenie hortensji?
Mam odmianę ANNABELLE, która pięknie kwitnie
i chciałam zachować jej urok na dłużej.
Niestety mam problem, ponieważ moje próby kończą się fiaskiem..... KWIAT, mimo że w zacienionym miejscu, po prostu
 zwija się i więdnie:(((
zmieniałam miejsce na chłodne i też bez skutku.
Nie mam pojęcia co robię nie tak....
Może macie sprawdzone metody?!


Ps. Dziewczyny dziękuję
 za Waszą obecność i czujność
 ( na szczęście małe kłopoty z postem za mną)

Pozdrawiam Was gorąco i cieszmy się
wspaniałą pogodą.
Uciekam malować huśtawkę:)

Ania





czwartek, 16 lipca 2015

Lawendowy wianek krok po kroku....



Zanim zaproszę Was do mojego ogrodu
chcę serdecznie podziękować
za miłe słowa pod ostatnim postem:)
A,  że  wakacyjny
wyjazd mam już za sobą...
tak, tak na szybkiego,
tuż po zakończeniu roku
wyruszyliśmy już
następnego dnia
A dokąd?
Podzielę się z Wami już niebawem
fotek multum, więc potrzebuję odrobinę czasu:)

Tymczasem nadszedł czas 
bez budzika co rano,
na poranną kawę bez pośpiechu,
z obiadem albo i nie
/ dziecię u babci,więc nie mam wyrzutów /
Tak więc  błogie lenistwo trwa:)
i
mogę oddać się temu co lubię
czyli  spokojne posiedzenie w ogrodzie
tak bez pośpiechu, tak na całego
cieszyć się zarówno słońcem,
jak i tak długo wyczekiwanym deszczem.

Ten czas to czas zbioru lawendy,
która w tym roku  obficie kwitnie.
Co mnie naturalnie cieszy:)





Z racji tego, że 3 krzaczki uschły
uzupełniłam młodymi roślinami


Czas na zbiór  i  planowany
pierwszy  lawendowy wieniec...




Może komuś się przyda...
krok po kroku
Ja widać użyłam oponki styropianowej
/ została w zapasie /śr. 28 cm
drut florystyczny
sznurek na pętelkę
i  duża ilość lawendy
 Zabrałam się do tworzenia wianka
wieczorem i o 22.00 okazało się, że lawenda "wybyła" tak więc z latarką udałam się
po kolejne kwiecie.
Nie mogłam przecież czekać do rana:)
Po moim doświadczeniu przy wiankach szyszkowych, skupiałam się na tym, aby ukryć
biel styropianu i tym sposobem się udało:)




Jeszcze zostało na ususzenie
bukiecików






















I konikom ostatnio częściej
udaje się  wyjść w teren


Próby buntu Dyktatora




Mój M spełnia moje małe marzenia
A oto skrawki....
A efektem końcowym na pewno
 podzielę się z Wami:)


A i w temacie metamorfozy kuchennego stołu
też się zadziało, ale to już następnym razem.
I tak  dzisiaj  mały misz masz powstał:)

Ps. Dziękuję za Waszą obecność i życzę
udanych, pełnych słońca wakacji

Ania