czwartek, 7 maja 2015

Historia "Naszej Starości"

Witam Was kochani 
w promieniach mazurskiego słońca!
Bez konkretnych planów, a jednak udany weekend
 czyli jak minęła 
Majówka w Szczerym Polu.

Dzień 1 maja spędziliśmy w domu,
zwykle planowany jest wysiew warzywnika,
a że siąpił deszczyk, odłożyliśmy to na potem.
Co tam, inni będą zbierać plony,
a u mnie wysiew:)))

Zajęta przesadzaniem storczyków, mąż działa  przy maszynie - słyszymy pukanie do drzwi.
 Starszy pan przedstawił się i  ku naszemu zaskoczeniu,
oznajmił, że mieszkał w naszym domku 
w latach 1948 - 1970.
Zaskoczenie, miłe zaskoczenie:)
Dowiedzieliśmy się wiele ciekawych informacji na temat
naszego miejsca  na ziemi.


Wraz z rodziną zamieszkał TU jako 
1.5 roczny chłopiec
czyli 
dzieciństwo i młodość to właśnie
 TO MIEJSCE I TEN DOM
A my pytaliśmy o wszystko
 - żądni jak najwięcej faktów.
Teraz wiemy, że nasza stodoła jest również przedwojenna
- dotychczas byliśmy innego zdania.
Za garażami był kiedyś schron.

Pamiętacie  Moje  okno  Jedynki
- tak  było przed


Z łezką w oku   przechadzając się po domu - naszym wspólnym domu, opisywał dokładnie,
w którym  miejscu były drzwi.
/ jedne drzwi zostały w tym samym miejscu,resztę  "przestawiliśmy"/
Dodam,że jak się wprowadziliśmy
nasza Jula jeździła rowerem dookoła jednej  ściany,
przez kuchnię i pozostałe pokoje.
tzw.przechodnie.
Miało dziecko radochę:)
 Wówczas do kuchni był dostęp prze 3 drzwi!
Nasza sypialnia, wtedy była jego pokojem,który w późniejszych latach zajął  wraz z małżonką. 

Idąc na strych wspominał, jak po tych schodach
nosił worki ze zbożem.
W tych czasach zboże przechowywano właśnie na strychu.

Przedstawił nam obraz podwórza,
na środku rósł przeogromny KLON,
którego gałęzie dotykały dachu stajni.
Jako dziecko miał tu huśtawkę zrobioną przez tatę.
 Mały chłopiec, w towarzystwie ojca, pływał łódką po stawie /nawet ma  zdjęcie/
Drogę  do szkoły  wyznaczał  skrót przez rzeczkę
-  dzisiejszy nasz wąwóz. 

Słuchając tych opowieści widziałam oczami wyobraźni
ŚWIAT DZIECIŃSTWA Tego człowieka.

Wiem,że przed domem rosło kolejne drzewo LIPA,
która swoim cieniem chroniła
konie po ciężkiej pracy.






Zerknijcie  w  jakim stanie  był budynek  gospodarczy,
ze  względów  bezpieczeństwa część  rozebraliśmy


A  tak  prezentował  się  w  2007,
co  nas  w  nim  urzekło ?!



O  zgrozo, ten szczyt  długo  nas  powstrzymywał 
przed  podjęciem decyzji
o zakupie. Ilość  pęknięć  mówiła  sama  za  siebie.
Na szczęście znajomy inżynier  budownictwa
rozwiał  nasze  obawy, 
Dla  bezpieczeństwa  budynek  domu  był  
spinany masywnymi, metalowymi  prętami.
A może  to  ten  błękit  nieba  nas urzekł :))



"wyluzowane"   okna


wyjście  do  ogrodu
i  miejsce zaplanowane  na  taras
Modrzewiowe  dechy  już  przygotowane 
 i  leżakują  na  strychu  do lata


Szczyt  szczytowi  nierówny:))
Tu  bez  obaw  o  zawalenie,  góra  czyli część  strychowa
nie ma ściany, tak, tak...
płyta  dosłownie - szczyt  obity  płytą.
I TU  z  pomocą  przybyli wujek - specjalista  od   budowy i tata.
Oczywiście  wraz  z  moim M,  odstawili  ścianę  jak  się  patrzy,
a  i przy okazji  wstawili  duże  mahoniowe  okno
/ przywiezione  na  dachu  samochodu  z  DE  i  tak okno  doczekało się  Naszej  Starości/



Pokój  dzienny  wyglądał  ....tak sobie :)



dziś  wejście  do  naszej  sypialni, 
 przeniesione  drzwi na prawo





aby  dzieciaki  miały  oddzielne  wejścia  do  pokoi,
drzwi  po prawej   -  wejście  do  kuchni.
Niestety nie  udało  się  uratować starej  podłogi:(




Nie  no  muszę, muszę  pokazać,  jak  niegdyś  wyglądało
pomieszczenie -  komórka, a  dziś  nasza  łazienka.


 Niebieski  kolor  mi bliski, ale  ten  jego odcień...
to lekka przesada:)

* * *
A tu  mała Jula -   to  wtedy  padły  jej  słynne  słowa,
"Mamo, jaka  tutaj  STAROŚĆ?!"
Patrząc  na  to zdjęcie doskonale  rozumiem  moje  dziecko.
 Dla  chętnych, którzy  nie  znają  naszej  historii  nabycia STAROŚCI
odsyłam  do posta  TU



  Nieoczekiwana wizyta, 
a jakże ważne spotkanie.
I wiecie... tego dnia już wiedzieliśmy,
że dokładnie w tym samym miejscu posadzimy
NASZ KLON.
JEST!  już rośnie przy naszym rondzie!


To  bardzo wartościowe spotkanie
 dla obu stron.
To piękne wspomnienia, a dla nas lekcja historii o Naszym Domu.
Do tej pory niewiele  mieliśmy  informacji  o  historii TEGO MIEJSCA,
nie wiedzieliśmy też, że był  jeszcze Ktoś czyli  wcześniejszy właściciel STAROŚCI.

Może nasz gość jeszcze Tu wróci latem.
Obiecał nam fotografie z tamtych lat.
Otrzymaliśmy  miłe komplementy 
za włożoną pracę.
Jesteśmy bardzo, ale to bardzo zadowoleni ze spotkania
z NASZYM GOŚCIEM.
Poznaliśmy bliżej Naszą Starość.
Bezcenne!

Niebawem zapraszam na kolejny post czyli
 relacja z dnia 2 maja
czyli
dzień spędzony w Puszczy Piskiej.
 Bohaterem tego dnia
Nasza psina:)




  I znowu się rozpisałam, nie mogłam pominąć tak ważnego wydarzenia



A.N.l.A

32 komentarze:

  1. Sielsko ....anielsko....pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane, piękna historia.Uwielbiam słuchać takich opowieści i oglądać stare fotografie porównując jak kiedyś było w moim mieście , który dom stał a którego jeszcze nie było, wzruszajace, pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historię napisało życie... ja też z zaciekawieniem słuchałam naszego gościa. Ja mam podobnie,jak było, a jak jest.Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Piękna historia...fajnie znać takie o miejscu, w którym sie mieszka i kocha je, tak jak Ty. Oglądam od początku, jak sobie fantastycznie radzicie i podziwiam. :)
    Niech "Wasza Starość" będzie najpiękniejsza i wymarzona, w przenośni i dosłownie. :)
    Buziaki, Kochana. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dorotko, często myślę o tym co przyniesie nam los i czy dane nam będzie żyć właśnie Tu.Oj chciałabym bardzo:)

      Usuń
  4. Aniu, niesamowita historia. Wspaniale jest spotkać kogoś, kto mieszkał kiedyś w Twoim domu i posłuchać jego opowieści. Czujesz wtedy, że Twoje Miejsce na Ziemi na swoją Duszę, a Ty piszesz dalsze rozdziały jego historii.
    Fajnym pomysłem byłby album o Waszym domu ( taki ze starymi zdjęciami i spisanymi opowieściami starych mieszkańców).
    Pozdrawiam . Basia z Mazurskich pasji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, jesteśmy zadowoleni z tego spotkania, bardzo. Wiesz i czuję niedosyt, mam jeszcze tyle pytań...album - fajny pomysł, ale czy nasz gość wróci z fotografiami? Nasz pomysł to galeria zdjęć Naszej Starości w sepii z okresu jak było,ale po kolei - najpierw trzeba postawić ścianę na strychu:)) Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Piękna historia,ja uwielbiam takie stare domy. Cudownie jest patrzeć jak stary budynek pięknieje z dnia na dzień,gdy go remontujemy. Za nic na świecie,nie zamieniłabym starego domu na nowy. Mieszkasz w bardzo klimatycznym miejscu,zdjęcia oglądałam z otwartą buzią. Kocham takie miejsca. Pozdrawiam serdecznie. Kasia-mazurskie pasje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda,że nie udało się zachować czerwonej cegły na zewnątrz:( Poprzedni właściciel nie bardzo dbał o dom i stan był opłakany.Zdjęcia mówią same za siebie. Ale dziś wygląda jak wygląda,a najważniejsze - czujemy, że jest NASZ:))

      Usuń
  6. To teraz macie tak, jakbyście mieszkali w Starości od pokoleń. Piękna wizyta i piękna historia, takie spotkania to rzecz niezwykła. Wspaniale, że Ktoś Was odwiedził - a Wy serdecznie Gościa przyjęliście - i mogliście poznać kawałeczek historii. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak nie przyjąć Takiego gościa - to był honorowy gość.Dla niego to podróż sentymentalna,a dla nas bezcenna wiedza,której nie poznamy z żadnej książki.

      Usuń
  7. Jaka wzruszająca historia.... Ciepłe spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mieszkałam w bardzo podobnym domku na Mazurach, tylko mniejszym, zresztą moja Mama nadal tam mieszka. U Mamy kuchnia jest też pomieszczeniem przelotowym, bo wchodzi się praktycznie do domu przez to pomieszczenie i do dwóch innych pokoi także włazi się przez kuchnię! Podobnie są obite szczyty płytą, także widoki mi bardzo bliskie. Chyba wszystkie te "poniemieckie" domy na Mazurach były podobnie budowane.
    Spotkanie i historia bardzo wzruszająca, tak czytałam i jak doszłam do tych drzew, to pomyślałam sobie, że pewnie Ja też bym posadziła tam te same drzewa co rosły kiedyś... ;) Swietnie, że to zrobiliście! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przelotowe miejsce kuchnia- cecha wspólna:) U nas cały dom był z cegły wraz ze szczytami,natomiast jeden szczyt zawalił się i ojciec naszego gościa postawił ścianę z płyty / na fotce widać jaka prowizorka/ i ta część domu ucierpiała najbardziej ze względu na wilgoć:( Mamy nadzieję,że drzewko się przyjmie.

      Usuń
  9. mieszkacie we wspaniałym miejscu, z duszą, jak to się mówi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, czy to jest don tzw poniemiecki?? piszesz o pokojach przechodnich, więc od razu mam takie skojarzenie. W moich stronach rodzinnych, czyli na Ziemi Lubuskiej, tez było kilka takich domów z czerwonej cegły, nietynkowanych, większość jednak była tynkowana i pomalowana, ale zabudowania gospodarcze pozostały w cegle, nawet w moim domu. U moich dziadków tez kiedyś był z wizytą pierwotny właściciel domu, Niemiec, tez było to bardzo sentymentalne i ciekawe spotkanie, są nawet zdjęcia z tego dnia :-) pozdrawiam Cię cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się Madziu, dom poniemiecki! A co ciekawe budowany w 1908r. U nas nie udało się zachować czerwonej cegły, budynek został ocieplony i otynkowany,ale budynki gosp. sama cegła i drewno.Również pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Niesamowity dom z duszą! Gratuluję Wam z całego serca :).
    Wiesz pamiętam, jako dziecko, do naszego starego domu też przyszli ludzie, którzy powiedzieli, że dom był ich własnością.... Niestety byli to Niemcy, więc za wiele z nimi nie pogadaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom ma duszę - wierzę w to:) Moi dziadkowie też nawiązali kontakt z Niemką- wcześniejszą właścicielką i na jednej wizycie nie poprzestali:)

      Usuń
  12. Ani, nareszcie Cię znalazłam. Po sniadanku robię kawkę i nie odejdę, aż przeczytam wszystko, wszyściusieńko. Ale historia, jakie miejsce!!!!!!!!!Cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu cieszę się, że dotarłaś:) zapraszam do poczytania i proszę zostań na dłużej :)

      Usuń
  13. Wspaniałą rzeczą jest znać historię tego co nas otacza od małych przedmiotów poczynając a kończąc na domu :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się,po tym spotkaniu czuję bardziej,że jest NASZ:)

      Usuń
  14. Niezwykła historia, sentymentalna...ale piękna:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Jolu, cieszę się,że dane nam było ją poznać i tym bardziej usłyszeć z ust Tego właśnie człowieka:) pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  15. Piękna historia!!! To dom z duszą...

    OdpowiedzUsuń
  16. Niezwykłe miejsce, jak i jego historia. Ściskam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) i mamy nasze miejsce na ziemi. Pozdrawiam A

      Usuń