Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2015

Diy na wiosenny wianek

Dziś piszę i kasuję, i ponownie piszę
  czyli nieplanowany post.

Niewiele słów, a w zamian  obrazowo
i  czas na pastele....
Otóż nie miałam co ze sobą zrobić
czyli jak mnie "nosi"
to najczęściej muszę zająć czymś rączki.
Tak też było w minioną sobotę.
Nie wiem jak moi
domownicy ze mną wytrzymują,
Wówczas odbieram  wszelkie prawa do korzystania z kuchni,
a tak  dokładnie to nikt nie ma szans
 na posiłek przy stole.
Ale sama jestem zdumiona ich cierpliwością,
tolerancją.
Żadnych uwag nie słyszę,
a może wszystko przede mną:)

Na całej powierzchni stołu, dość dużego na 6 osób, zalegają wszelkie materiały
guziki, tasiemki
 czyli 
cuda wianki
powstają w totalnym nieładzie.









A tak prezentują się w parze z listkami
 zakupionymi w sklepiku
Na Strychu

* * * 


Podzielę się z Wami sposobem tworzenia kwiatków.
Zapewne  to żadne odkrycie, ale może okazać się pomocne:)

1.  Odrysowujemy koła i wycinamy.
Z racji tego,że działam w kuchni zobaczcie 
co posłużyło jako szablon koła:)


2. Przy krawędzi koła fastrygujemy
i na koniec ściągamy nitkę.Zszywamy.
Im gęściej tym więcej powstaje zakładek.
Czyli piękno kwiatka tkwi w fastrydze.


3. W zależności od potrzeb, przed zszyciem można środek wypełnić watą.
Wówczas kwiatek nieco pełniejszy. 


4. Na koniec dobór środka - czyli ćwieki, badziki, guziki, sznureczki,
tak aby zamaskować nieefektowny zszyty środek.


Oczywiście niezawodny klej na gorąco.



Z kwiatków przerzuciłam się na  ptaszki....
Na pewno w kolejnym poście przylecą:)

* * *
Ps. Chyba przesadziłam z tymi kolorkami,
zastanawiam się,
 czy to
na powitanie wiosny czy lata:)

Ania







piątek, 17 października 2014

Uczę się szycia.....


Witajcie:)

Zgodnie  z   zapowiedzią  dziś temat  przewodni
SZYCIE  moje
Otóż, aby  wszystko  było  jasne
szyć  Nie  Umiem!
Zdecydowanie  Nie.

Zawsze  twierdziłam, że  szyć  nie  lubię.
Ale  na  podstawie  czego? -  przecież   nigdy  nie  próbowałam.

Dawno  temu  wmówiłam  sobie,
że  się  do  szycia  nie  nadaję.
I  z  tego  tytułu  nawet nie  brałam  się  za  wszycie  guzika 
najczęściej  przy  ubrankach  dziecięcych.
Zawsze  była   od  tego  babcia
czyli  moja  mama.
A  dziś  stwierdzam, że  tak  było  wygodnie
nie  umiem  i  już.
Ale  jak  powiedzieć -   nie  umiem,  nigdy  nie  próbując?

A  dziś  Szycie
to  moje  ciche  marzenie,
tak  tak ......
 I  tu  zgadza  się teoria
Świat  się  zmienia  i  Ludzie  się  zmieniają.

A    piękne  dzieła  w  Waszym  wydaniu  podziwiam  od  jakiegoś już  czasu
Nawet  sprawiłam  Julce  i  sobie 
małą  przyjemność
Oto  Królica  w  letnim  marynistycznym  wydaniu



nabyłam  u  Kasi  z  Baśniowego Domu.
Kasieńko  jeszcze  raz  stokrotne  dzięki:)
Chętnych  odsyłam   TUTAJ

 Ale   chcieć  to przecież  móc:))
No  i   przyszła  kolej  na mnie,
Ale co  szkodzi  spróbować ?
Na  stanie  od  dawna mam  starą  maszynę,
o którą  zadbał mój tata
i  zawiózł  na przegląd.
Ale  jakoś  nie  pajałam  do  niej  chęcią,
a  raczej  tolerowałam.
/ Sprzęt  jest - chęci  brak /

Tak  właśnie  było do  chwili  ferii zimowych 2014.
To Wasze  prace  natchnęły mnie  do  działania.
Wzdychałam  na  widok  tildowych  zabawek,
tak więc  lalka Tilda  powstała jako pierwsza.
Chciałam  przygotować  niespodziankę   mojej  Julce,
podczas jej  nieobecności   w   czasie  ferii zimowych.
Nie  wiedziałam, że  tak  to  wciąga.
Aby  ją  skończyć  przed  powrotem  właścicielki
siedziałam  po nocach.
Oj tam, że  ręce  za  długie
 i  nieproporcjonalne  do  reszty.
Nitka  wystaje  tu i tam:)
A  że  zielona  w  temacie,
postawiłam  na  LEN,
który  jak  na  początki
nie  okazał  się zbyt  przyjazny,
z  uwagi  na  strukturę  swą.

Ale  najlepsza  zabawa
to  z  pewnością 
szycie  ubranka.
Powrót  do  dzieciństwa....
i  tak powstała  pierwsza  TILDA.


Torebka -  to  już  dzieło  Julki,
nawet  datę  zapisała
-  jak  mówi -  to jest  metryczka  Juliet:))))


Miała  być  Anielicą,
ale    decyzję  chciałam  pozostawić  Julce, 
która  przyjęła  pierwotną  wersję  za  właściwą.
Dodatkiem  do  niespodzianki  był  
List  do  Córki  
taki od  serca .
Wiem,  że  Julka  zachowała  go  na  pamiątkę.
Taka  Nasza  Wspólna  Chwila.

*****

A  tu  kolejna  Tilda  w    fiolecie,
nie  żebym  uwielbiała  ten  kolor:)
Na  stanie  pozostała  tkanina,
która  posłużyła wcześniej do  tworzenia  jaj  wielkanocnych.
I  tak  z  braku  laku  jest  fioletowa.
A  że  cały  czas  się  uczę,  więc  wykorzystuję  materiał,
który  już  jest  w  posiadaniu.
Tkaniny  zakupione  na  www.pasmasz.pl








I  co  Wy  na  to?
 Dziś  śmiało  mogę  rzec,
że  jestem  na  drugim  etapie
czyli
uczę  się  szycia.
Mimo,iż  jeszcze  wszystko  przede  mną
to  już   jestem  dumna 
z
niedoskonałych,
ale  własnoręcznie  stworzonych  szmacianych   lal.

*****

A  na koniec  pochwalę  się  sówką - prezent od mojej Eli.


Ps.  Najtrudniejsza  moja  rola  w  życiu  to  bycie  rodzicem
-  refleksja  po wydarzeniach  ostatnich  tygodni.
 Każde  nowe  doświadczenie  Uczy  Nas  Życia.
I  aby  mądrze  z  niego  skorzystać!

***

Pozdrawiam 
Ania