czwartek, 5 lutego 2015

Nowe życie komody...


Zgodnie z obietnicą dziś  komoda 
w nowej odsłonie...
Mebel  dostaliśmy od rodziców,
którzy zamienili dom na mieszkanie w bloku.
Jak to w bloku 
- powierzchnia ograniczona...
Tym sposobem trafiła do naszego przedpokoju.
Przypadkiem poprostu.
To ona posłużyła mi do wypróbowania
farb Annie Sloan.
Tyle się naczytałam i oglądałam,
że też chciałam spróbować.
Zakupiona  na
www.patynowy.pl
w  kolorze Orginal 
czyli nieco złamana biel
No i wosk - bezbarwny i ciemny.
Moje odczucia i opinia na pewno pozytywne.
Nie mam dużego doświadczenia,
ale stosowałam już farby akrylowe,
bejce, pasty wybielające i wiem,
że  farby kredowe AS to dobry wybór.
Wiem, wiem nie należą do tanich.
Farba jest wydajna i wymaga rozcieńczenia z wodą.
Ja dodawałam wody stopniowo,ale każdy  zauważy podczas malowania,że jest to nieuniknione.
U mnie 1litr wystarczył przy 3 warstwach.
Bezbarwny wosk to również 3 warstwy i ciemny jednorazowo na wykończenie:)
Niestety straciłam fotki i nie pokażę komody
przed metamorfozą:(
Była w kolorze brązu...


Dokładnie w kolorze widocznego tu lustra,które celowo zostawiłam.
Nie chcę tworzyć kompletu,więc muszę się z tym przespać...
Może w kolorze paloma
czyli odcień szarości.
Co  o tym myślicie?
Czekam na Wasze pomysły,
lustro też:)
Tu jeszcze w bieli bez ciemnego wosku
i gałeczek...


Lekka przecierka mile widziana


No i dylemat przy wyborze gałek,
zostałam przy mosiężnych






Cała w bieli...
pozostawiona na 2dni




Ciemny wosk  kusił...
i jest  zgodnie z pierwotnym zamysłem.
Nie byłam do końca przekonana...
No cóż...to tylko komoda:)


Nakładając ciemny wosk efekt można
niwelować bezbarwnym.
Bez trudu można usunąć jego nadmiar.
Także nie ma nic do stracenia:)
U mnie jest lekko przydymiona
na frontach.


* * *


* * *


* * *

Proszę o Wasze opinie
przydymiona czy w bieli?
Na pewno dla mnie to
była fajna zabawa,
zrealizowany plan,
Moje ferie pod hasłem KOMODY:)))
* * *
W międzyczasie udało się zaliczyć
lodowisko...
oczywiście w towarzystwie Julki



Pamiętacie swoje pierwsze łyżwy?
Moje  zapinane na buty...
takie raki :)))
I kolejne wymarzone białe figurówki znalazłam pod choinką...

A takie podziwiałyśmy w gablocie




* * *
Kończąc przyznam się, że z tyłu głowy rodzą się pomysły na wiosenno - świąteczne dekoracje.
I nawet poczyniłam małe zakupy
w moim Giżycku:)



Jak wpadniesz w dół, nie pozostaje Ci nic innego,
jak tylko przestać kopać!
- mówi matka do syna...

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Waszą obecność.

Anna


wtorek, 3 lutego 2015

Dom chlebem pachnący


Kochani .......tym razem post
prosto  z kuchni,
czas na wiejskie smaki
i małe co nieco...


  Na Starości  nastał  czas  wypieku  chleba,
chleba  na  zakwasie.

Otóż  koleżanka  z  pracy uszczęśliwiła  mnie  owym zakwasem,
także  działamy.



Nigdy  wcześniej  nie  piekliśmy  chleba,
a  tu  proszę.

Wędlin  nie  kupujemy,
bazujemy  na  swojskich 
i  kiełbasce  z  dziczyzny.
Mamy  dobrze  z  Panem S.
Czyli Wiem co Jem:)


No  i  chlebek  z  własnego wypieku.
-  smakuje  wyśmienicie.
Jak  dobrze  pójdzie, to  z  czasem  wezmę  się 
 za  wyrób masła:)))

Zakwas  powędrował  dalej.
Liczę, że  do mnie  wróci...
* * *
Staramy się zwracać uwagę na to co jemy,
a bardziej M, który oprócz czytania etykiet
usiłuje  ograniczyć słodycze naszym dzieciom. Ostatni pomysł,
aby łakocie wprowadzić na salony tylko
w soboty:)
A jak u Was z tym zdrowym odżywianiem?
My dążymy w dobrym kierunku
- tak myślę.
Ale kto nie lubi pizzy?!
na bazie mąki razowej,
oczywiście:)


Jak już jestem przy domowym jedzonku, to zerknijcie na samodzielny wyrób mojej Julki
-  Minipizza


* * *


* * *



A może przepis dla chętnych:)



* * *


Książka kucharska
 dla dziewczynek 
- prezent urodzinowy Julki...
okazała się pomocna:)

* * *


* * *


* * *


* * *

PS. Kolejny post to metamorfoza komody

A. F.

sobota, 24 stycznia 2015

Podaj cegłę!



Zapraszam wszystkich na post
 schodowo - ceglany ...
 moje skromne progi

* * *

Nasz dom oczywiście z cegły zbudowany,
ale niestety nie udało się zachować ceglanej czerwieni na zewnątrz budynku.
A to z powodu licznych pęknięć ściany szczytowej 
( Na pewno kiedyś pokażę Wam fotki z tego okresu)
Ale w wewnątrz domu to już inna inszość...
W tym roku udało się " otworzyć" górę czyli nasz strych. W planie mamy adaptację poddasza. Bez pośpiechu, tak na spokojnie.
Bo przecież na dole ok. 120m kw. w zupełności nam czteroosobowej rodzince wystarczy.
Gdy porównuję do poprzedniego domku
 - to tu mamy  raj:)
Jak już rozpisałam się na temat remontowy,
nie omieszkam pochwalić mojego męża Michała.
O tym, że dom nabyliśmy w opłakanym stanie to już pisałam. Dodam, że mój M wziął na siebie cały  ciężar remontu - a dosłownie to na swoje ręce. Nie mając doświadczenia w temacie remontowo - budowlanym....
Z pomocą przybył szwagier, któremu wiele zawdzięczamy przy tworzeniu Naszej Starości. Wspólnymi siłami dokonali przemiany naszego gniazdka.
A co do materiału, który jest nam bliski to zdecydowanie drewno, a i cegieł Ci u nas dostatek.
Cegłę mamy własną z rozbiórki części budynku gospodarczego.
Z wiadomych względów finansowych musieliśmy poczekać z zakupem schodów, a w tym roku powstały - drewniane. Wykonane z drewna dębowego przez zabieganego stolarza:)


* * *


* * *


* * *


* * *


Belka stropowa wyznacza granicę  góra - dół.
Oczyszczona i pozostała naturalna, nie miałam sumienia  zmieniać jej koloru.


Dzięki nim mogliśmy  otworzyć przestrzeń.
l otworzyliśmy łącznie z zejściem do piwnicy,
do której prowadzą solidne schody z cegieł. A że chcieliśmy oddzielić część na spiżarnię tak powstała ściana licząca
ok. 200 sztuk cegieł.


Sufit w piwnicy łukowy


 szyna, która stanowi podstawę stropu
pochodzi z 1908r.



Cegła wykorzystana do postawienia ścianki przy zejściu do piwnicy. Na części ściany udało się odkryć naturalną cegłę.


* * *

Lubię łączyć nowe ze starym trochę
w stylu Vintage ...

Na święta pojawiła się u  nas ta oto lampa.
Moja miejscówka do poczytania:)


Na dziś już wystarczy tych cegieł:)))
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie,
dziękuję za wszystkie komentarze
i za to, że Jesteście.
A kto wytrwał do końca niech się rozkoszuje wiosennym akcentem:)


* * *


* * *


Wiosną zapachniało choć za oknem biało.

PS. I nastał czas ferii zimowych
- planów wyjazdowych  brak. A odpoczywać zamierzam aktywnie czyli twórczo:)

A.F

piątek, 16 stycznia 2015

Cisza po burzy...



Dziś  odsłonię Wam obrazki z
 ostatnich dni na Naszej Starości.
Było deszczowo,
słonecznie
 i  burzowo.
Tak, tak nad Mazurami
zagrzmiało,
trochę błysków,
A po chwili nastała głucha cisza
i raj dla oczu.
Piękno uchwycone w biegu 
z okien  naszego domu.
Krajobraz zmieniał się
 jak w kalejdoskopie....
a miało być obrazowo:)


* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *


* * *

Mimo niepogody widoki cudne...
zgodzicie się
 ze mną:)

* * *
A ostatni czas z książką w ręku...
zachwyciła mnie pozycja
" Chłopiec z latawcem" 
Nie chcę za wiele zdradzać,
 na pewno jest to literatura niełatwa, 
poruszająca  i  wywołująca emocje 
takie jak złość, smutek ale i uśmiech.
Niezwykle wzruszająca historia.
Zdecydowanie zaliczam ją do pozycji, do których chcę jeszcze wrócić...także szczerze polecam.
Kolejny tytuł tego autora też już pochłonęłam...



A  zaczynam trzecią powieść  
" I góry odpowiedziały echem" 
Dziękuję za Waszą obecność i komentarze:)

Ps. Już  niebawem wracam do malowania
i na pewno pokażę wam efekty.

Ania